RZUTZA3.PL EUROPEJSKIE ROZGRYWKISWIETNY-MECZ-ZONIEREWICZA-MIMO-TEGO-KING-SZCZECIN-PRZEGRYWA-W-PIERWSZYM-MECZU-BCL

Świetny mecz Żołnierewicza, mimo tego King Szczecin przegrywa w pierwszym meczu BCL

01/10/2024 22:50
fot. Andrzej Romański/plk.pl
Pierwszy mecz Kinga Szczecin w rozpoczynającej nowy sezon kolejce ligi Basketball Champions League został zakończony porażką wicemistrza Polski przeciwko drużynie Aliaga Petkim Spor.Do meczu doszło dnia 1 października bieżącego roku, o godzinie 18:30 na szczecińskiej Netto Arenie. Mecz ten zakończył się wynikiem 70-85 dla drużyny rozgrywającej swoje mecze domowe w tureckim mieście Izmir, i choć wynik wskazuje na jednostronność spotkania, tak mecz z pewnością miał ciekawy, jednakże jednostajny przebieg. Pierwsza kwarta spotkania w Szczecinie otworzyła tak naprawdę puszkę pandory dla zespołu Kinga, wszak to przewaga zdobyta przez turecki zespół na samym początku tej kwarty, doprowadziła do wyniku 0-12 w pierwszych trzech minutach spotkania. Drużyna ze Szczecina wydawała się być zaskoczona narzuconym tempem przez drużynę Aliaga Petkim Spor, co doprowadzało do wielu trudności z bronieniem przeciwko tej drużynie. Na samym początku spotkania w drużynie rywali gospodarzy zachwycał Jaime Echenique, który zdobył aż 6 z pierwszych 12-stu punktów dla drużyny gości, głównie po bardzo dobrej grze w strefie podkoszowej, gdzie często łapał Chada Browna na zbyt szybkim wyskakiwaniu do piłki. W dalszej części kwarty goście zdołali podwyższyć prowadzenie i ukończyć kwartę z wynikiem 16-34, a nieskuteczny King Szczecin próbował nadganiać wynik. W tej kwarcie na parkiecie szczególnie błyszczeć zaczął Przemysław Żołnierewicz który swoimi bardzo szybkimi ścięciami pod kosz i trafionymi rzutami z niewygodnych pozycji dawał gospodarzom nadzieję na nawiązanie równej walki z równie efektywnym co efektownym zespołem rywali. W drugiej kwarcie natomiast finalnie prowadzenie drużyny przyjezdnej jedynie się podniosło o 7 oczek, gdyż skończyła się ona wynikiem 27-52. Postępująca nieskuteczność szczególnie wśród polskiej rotacji szczecinian dawała o sobie we znaki, choć także elementy rotacji amerykańskiej nie wywiązywały się ze swojej roli. Należy zwrócić tu uwagę szczególnie na grę Tevyona Myersa, który często gubił się przy rozegraniu piłki, a także niestety - często (bo aż 3 razy) ją tracił. James Woodard natomiast mimo zdobyczy punktowej prezentował się poniżej oczekiwań, szczególnie poprzez oddawanie niecelnych rzutów. Z polskiej rotacji jednak szczególnie zabrakło punktów Aleksandra Dziewy, który mimo swojej częstej obecności w strefie low post zdobył jedynie 5 punktów przez całe spotkanie. Szymon Wójcik natomiast grał bardzo krótko, i ciężko podsumować jego udział w tym meczu. Po drugiej stronie natomiast stabilne zawody rozgrywał wyżej wspomniany Jaime Echenique, Breein Tyree, oraz DeWayne Russell, którzy z dużą dozą spokoju przynosili drużynie kolejne punkty z każdego miejsca na parkiecie.Trzecią kwartę natomiast otworzyły trzy celne trójki szczecinian, co wówczas spowodowało zmianę wyniku z 27-52 na 36-52, i choć wynik dalej trzeba było mocno nadganiać, to taka dyspozycja rzutowa dała niestety mało licznej grupie kibiców na Netto Arenie ogromną nadzieję na to, że jeszcze w tym meczu powalczą. Nadzieja ta niestety została szybko stłumiona w obliczu konsekwencji z jaką drużyna przyjezdna wypełniała swój plan na grę, zdobywając punkty zewsząd - czy to w strefie pomalowanej, czy to efektownym "stepbackiem" i rzutem zza łuku nad rękoma zawodników Kinga Szczecin. Znacznie poprawiła się natomiast gra defensywna szczecinian, którzy już zaczęli lepiej adaptować się do szybkości i agresji z jaką drużyna Aliaga Petkim Spor atakowała ich kosz, a na wyróżnienie tu zasłużył przede wszystkim Chad Brown, który zaliczył wiele kapitalnych bloków na zawodnikach tureckiej drużyny, a w ataku sukcesywnie wykańczał otrzymywane podania. W międzyczasie na pochwałę próbował zapracować sobię świetny Kassim Nicholson, który swoimi efektownymi wjazdami na kosz skończył mecz z wynikiem 15-stu punktów i 60% skuteczności.Czwarta kwarta była już spokojnym doprowadzaniem do końca dzieła drużyny przyjezdnej, i choć King Szczecin walczył i zdobywał punkty za pośrednictwem Przemysława Żołnierewicza, Kassima Nicholsona, a okazyjnie także Andy'ego Mazurczaka, to nie udało się szczecinianom zbliżyć na tyle, aby próbować wyszarpać zwycięstwo. Nie można natomiast zarzucić szczecinianom odpuszczania - wszak drużyna ze Szczecina walczyła do ostatnich sekund, nawet gdy rezultat meczu był już przesądzony. Wiele rzeczy w drużynie ze Szczecina musi się poprawić, aby mogła wygrać z Turkami w spotkaniu rewanżowym. Błędy szczecinian natomiast z dużą dozą pewności da się poprawić poprzez złapanie lepszej formy indywidualnej przez niektórych graczy, oraz lepszemu zgraniu które z czasem powinno zaowocować lepszą współpracą zawodników na parkiecie. Następne spotkanie szczecinian w Basketball Champions League zostanie rozegrane 9 października w hiszpańskiej Maladze przeciwko obecnym obrońcom tytułu.